08 września 2004

# 64

Ostatni dzień w pracy - znaczy się wczorajszy - był, zgodnie z rokowaniami, koszmarem, który za cholerę nie chciał się skończyć i zamiast wyjść z biura o 15, byłam z powrotem o 17.30 i o tejże godzinie spożyłam swój pierwszy posiłek. Urlop z kolei zaczął się od pobudki o 7 rano, żeby załatwić kilka spraw, z którymi nie zdążyłam dzień wcześniej.

Jutro wieczorem lecimy, więc zaczęłam się pakować. Bagaż nie może przekroczyć 20 kg. OK! Gdzie tam, przecież to tylko same zwiewne szmatki, jedna kosmetyczka i japonki. To nie polskie morze, gdzie trzeba brać futro i kąpielówki. Zaczęłam się więc pakować, podnoszę torbę i ...whatta fuck, co ja znowu tam napchałam. Nawet spakować się nie potrafię. Dostałam paranoi, że już dawno limit przekroczony, że najwyżej butlę balsamu do ciała i parę sandałów upchnę do podręcznego (gdzieś między paszport a kanapkę).
Padł pomysł, co by zważyć torbę. To z kolei wydaje się prostsze w teorii. W końcu jakoś ułożyłam bagaż na malutkiej wadze domowej, tak żeby było widać skalę i - mam równe 10 kg. A torby nie mogę już podnieść, może słabnę już na starość i wpadam w jakieś starcze schizmy.

A co by dzień nam zakończył się milusio i fajniusio i ogólnie żeby był koffany, poszliśmy sobie na godzinę 21 na basen. Przechodząc przez szatnię Kriczr wziął mnie, ale tak nie do końca, więc się nie liczy. Potem popływaliśmy, nawet nie było żadnych dziwnych ludzi, poszliśmy się suszyć, przebrać, kochać w szatni po raz drugi, dokończyć suszenie i wyjść haniebnie jako ostatni.

- Puk puk!
- Kto tam?
- Maja.
- Jaka Maja?!
- Maaaja hi, maaaja hu, maaaja ho, maaaja ha-aa.

2 komentarze:

Ethaniel Black pisze...

:)
Liczę i liczę i wychodzi mi na to, że chyba już wróciliście na ziemię chłodniejszą i szarym niebem przykrytą - zatem witajcie.
Mam nadzieję, że obyło się bez dziwaków czających się tuż, tuż... czy jakichkolwiek nieprzyjemności :)
[hugs]

Lake of Fire pisze...

Hej! Tu my!
Wrocilismy tylko czasu cus brak, ale obiecujemy, że niedlugo pojawi się notka. Niestety spotkaliśmy tam więcej szaleńców niż gdziekolwiek indziej :P